Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozdział. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozdział. Pokaż wszystkie posty

23 marca 2011

|05|- Mówiłeś , że będziesz kochał tylko mnie

Moim oczom ukazała się mała ruda nastolatka. Dobra nie była mała , ale była niższa ode mnie i z pewnością młodsza. Przełknęłam głośno ślinę i odwróciłam się do niej plecami, chociaż nie wiem czemu, ale na pewno wyczuwałam kłopoty. I to straszne. Wstałam i o mało nie upadłam. Skierowałam się w stronę sypialni i usiadłam na łóżku. Coś ty zrobiła? Przecież to tylko małolata. Teraz straciłaś szansę dowiedzieć się kim była i do kogo są podobne te oczy... Gdzieś je już widziałam...Już wiem Diana ma takie , ale ona nie jest ruda. Pewnie mała się farbnęła. Ugh... Idiotka ze mnie! Muszę tam wracać! I to zaraz! Ale najpierw się przebiorę w coś wygodniejszego , bo w tych platformach zaraz się zabiję. Zrzuciłam buty i sukienkę , a biżuterię położyłam na toaletce. Na nogi wsunęłam białe proste baletki. Założyłam marynarską koszulkę z myszką Minie i białe szorty sięgające aż do tali. Grzywkę podpięłam dwoma wsuwkami z kokardkami i włożyłam białe kolczyki kokardki , a na rękę biała dużą bransoletkę   >>klik <<.  Gotowa zeszłam na dół i usiadłam na swoim dawnym miejscu. Teraz małotala siedziała obok i grała z Bieberem na konsoli śmiejąc się  wniebogłosy. Chciałam jej wysypać na łeb orzeszki , które stały obok mnie. Nie wiem , przywalić jej czy coś. Nawet nie zauważyłam jak Taylor do mnie podeszła.
-Co chcesz?-warknęłam.
-Czemu jesteś zła? Przez Ellie?
-Mhm... A właściwie co cię to obchodzi.
-Widzę , że lubisz Justina-uśmiechnęła się i upiła łyk ze swojej szklanki.- No nawet nie zaprzeczaj. To widać.
-Naprawdę? Ale...- próbowałam za wszelką cenę się z tego wyplątać.
-On ciebie też lubi-stwierdziła z uśmiechem.
-Skąd wiesz?
-Też widać.
-Przyjdziesz na imprezę urodzinową na jachcie?- jak najszybciej chciałam zmienić temat rozmowy.
-Pewnie, a czyje urodziny są?
-Moje-uśmiechnęłam się.
-O, super nap pewno przyjdę. Ile będzie osób?
-Chyba z 30 nie wiem, nie mam pamięci do liczb.
-Boże!Teraz nie patrz w tamtą stronę-szybkim ruchem zasłoniła ręką moje oczy.- Tego widoku nie powinnaś widzieć.
-Nie mam 5 lat!-wydarłam się i teraz czułam na sobie wzrok wszystkich.Nie no pięknie.-Puść mnie Taylor!-wybiegłam z apartamentu. Stałam teraz przed budynkiem i zastanawiałam się gdzie mam iść. Skierowałam się w stronę plaży. Musiałam przejść przez basen i dopiero tam mogłam wyjść przez drzwi na czujnik w stronę plaży. Zdjęłam baletki i trzymałam je w jednej ręce. Mijali mnie ludzie uprawiający jogging, na rowerach i pieszo , a ja powlokłam nogami do najbliższego przejścia. Po kilku minutach byłam już na plaży.Stałam do kostek w wodzie i przysłuchiwałam się mewą i szumowi morza. Środek tygodnia, wieczór i nikogo nie ma. A co gdyby mnie nie było na świecie? Pewnie wszyscy byli by szczęśliwi... Albo żyliby jak teraz. Ciekawe skąd ta ruda zna Justina?
-Mily!-ktoś wrzeszczał, albo raczej nawoływał.-Mily!!!-puściłam wszystko mimo uszu i szłam dalej.Stał tam jakiś dziwny gościu z głową kozy. O mój boże! Biedna koza! I miał zdjęcie jakiejś dziewczyny... I różową koszulkę. Mówił jakieś słowa w obcym języku... Dziwne...
-Emily tu jesteś-powiedziała zdyszana Tay.-Gdzieś ty była? Wszyscy cię szukają.
-Taa i pewnie ruda też.
-Ona akurat nie , ale Justin tak. Wracamy?-i teraz spojrzała w stronę strasznej sceny. -O mój boże! Czy to...?
-Zamknij się chcesz wyglądać jak ta koza?!
-Nie, wracajmy , bo się boje...Proszę-pociągnęła mnie za rękę. Wróciliśmy nie odzywając się do siebie.

                         Wreszcie w łóżku , ale mam jeszcze jedną misję. Podeszłam pod drzwi do pokoju Biebera i przyłożyłam ucho do drzwi.
-...O co ci chodzi? Było tak dobrze , ale przyjechała ta...-wściekała się mała.
-Zamknij się...Nie znasz jej... Nie możesz jej tak oceniać-teraz przyłożyłam oko do dziurki od klucza i zobaczyłam jak ją odpycha od siebie.
-...gdybym tu była... Debilu jak mogłeś się w niej zakochać!... Mówiłeś , że będziesz kochał tylko mnie...
-Co ty tu robisz?-podskoczyłam jak usłyszałam głos Taylor.
-Nie wiem... Jakoś tak tu przyszłam...
-Ha! Jednak go kochasz. Wiedziałam!-podskoczyła z radości.
-Dobra to sobie wiedz , a teraz ciii...
-... Ona ci coś wstrzyknęła czy co?... Ja cię kocham ...A ona?...Nie ona myśli tylko o twojej kasie.
-...Ty myślisz o kasie nie ona...Ona ma swoją kasę... I odpieprz się ode mnie... Nie pasujemy do siebie... I tak wtedy chciałem tylko seksu...Nigdy ciebie nie kochałem!
-...Co?! Ty świnio! Ty debilu!...Ale i tak mogę dać ci tę ostatnią szansę!
-Ale ja jej nie chcę! Spieprzaj stąd!-jak oparzone odskoczyłyśmy od drzwi i pobiegłyśmy do mojego pokoju.
-O kurwa.-wyrwało mi się.
-Nie cieszysz się?-zapytała zdziwiona
-Ciesze , ale mnie to przeraża ona mnie teraz zabije! Rozumiesz?! Ja się boję spać sama , bo przyjdzie w nocy z nożem i mnie zadźga! Rozumiesz mnie?
-Pewnie mogę dzisiaj spać z tobą. Zgoda?
-Dzięki, jednak jesteś fajna, naprawdę i teraz nie kłamie.
-Jak miło to słyszeć-przytuliła mnie.- No to co ja idę po poduszkę i kołdrę , a ty już się kładź.Zaraz wracam-wyszła z pokoju a ja zwinęłam się w kulkę pod kołdrą i zaczęłam gryźć godzinną pracę babki w Salonie Piękności. Usłyszałam jeszcze jak ktoś rzuca szklaną butelką i klnie a potem zasnęłam.
Obudziła mnie Taylor  , która w czasie snu uderzyła mnie w głowę. Nie obraziłam się  na nią. Wstałam i wybrałam szorty, zwiewną bluzkę i w podobnym kolorze strój kąpielowy. Umyłam się i rozczesałam włosy , a następnie uczesałam je w luźny warkocz. Przebrałam się w przygotowane rzeczy i wróciłam do pokoju. Na nogi założyłam rzymianki do kolan. Wzięłam czarną w zielonkawe kropki torbę od Juicy Conture, wrzuciłam do niej iPoda, butelkę wody, ręczniki okulary od YSL i BlackBerry.  Założyłam czarne kolczyki serduszka  i na głowę założyłam czarny kapelusz >> klik <<. Zeszłam do kuchni, gdzie sziedział Christian i Chaz.
-Cześć-przywitałam się.
-Hej-powiedzieli równocześnie.-Coś dzisiaj wcześnie wstałaś...-zaczął Christian
-Być może... Jakie na dzisiaj plany?
-Nudzimy się...
-Może idziemy na plaże cała grupą?
-Może być, mi to odpowiada-powiedział Chaz.-Pewnie wszyscy pójdą... Taki romantyczny wypad w środku dnia. Ale nie wiem czy Justin pójdzie , bo Ellen mu nie pozwoli jak się dowie , że to twój pomysł.
-Niby czemu?-zapytałam żeby wyciągnąć od facetów kilka faktów.
-Bo ona...Ona chce go mieć dla kasy i dla siebie...


Ogłoszenia  parafialne :
Foch, foch foch i jeszcze raz foch! Nie było nawet 4 komentarzy , więc tego rozdziału nie powinno tu wgl być! Ale ja mam dobre serducho , więc się zlitowałam.  Nie będę pisać o moim bardzo zajebistym życiu prywatnym ( sarkazm).
Albo 5 komentarzy albo koniec z blogiem
Wasza
Cute Hoopy.

16 marca 2011

|04|- No powiedźcie mi kto w nocy słucha Heavy Metallu?

         Spałam sobie w najlepsze ,a za oknem dopiero co wschodziło słońce... Ale skąd ja się wzięłam w sypialni... No to sobie przypominamy...Wieczorem oglądaliśmy seans Piły , na którym zasnęłam w połowie Piły 2 , bo było strasznie nudne , a ja horrorów nie trawię. Ale skąd ja się tu wzięłam...? Pamiętam jeszcze wieczorem , że Tay i Chris włączyli na maksa wieżę , żeby nie było słychać jak łóżko rozwalają. No powiedźcie mi kto w nocy słucha Heavy Metallu?! Bo nie ja, kurde myśl jak się tu znalazłaś! Te rozmyślania przerwał dźwięk mojej komórki , która za nic w świecie nie chciała się zamknąć.
-BlackBerry jesteś wredny , budzisz mnie z moich bardzo ważnych filozofii-krzyczałam na komórkę.-A teraz mów kto do mnie dzwoni!-popatrzyłam na wyświetlacz...Kurde tato.- Tak tatusiu... Niby po co mam przyjechać?...Niespodzianka?!...Naprawdę...Nie gadaj!...Taa lekcje etykiety mi nie pomogą, jak pani Howards nie dała rady to nikt nie da... Za jakąś godzinę będę u was.Paaa.-i się rozłączyłam.
Poszłam do kuchni i nalałam zimnego soku pomarańczowego do szklanki i wyjęłam zbożowego batona.  Usiadłam na stołku barowym i włączyłam telewizor w kuchni...Nudy...Nudy...Bajki dla 2 latków... O rodzinka Simmonsów jest w Miami na wakacjach , a ja sobie tego nie odpuszczę Diggy i siostry muszą przyjść ,bo sobie łeb odrąbie. Kiedy zjadłam śniadanie rozmyślałam czy nie wynająć jakiegoś większego jachtu takiego z 30 sypialniami. Wtedy mogłabym zabrać jeszcze kogoś. Papierek po batoniku wyrzuciłam i wróciłam do pokoju. Z kufra wyjęłam szarą sukienkę od Viviane Westwood i świężą bieliznę i poszłam się umyć. Pod prysznicem stałam około dziesięciu minut następnie wysuszyłam włosy  i upięłam je w luźny kok , następnie zrobiłam delikatny makijaż. Musiałam ubrać się klasycznie jak idę do ojca , bo nie lubi wyzywających ubrań ani kolorów. Na nogi założyłam szare wiązane platformy. Usiadłam przy toaletce , którą sama sobie tu przywiozłam i z jednego z kuferków wyjęłam  kolczyki z czarnymi diamentami, kilkanaście bransoletek, czarny pierścionek i długi naszyjnik. Wzięłam jeszcze kopertówkę Chanela i czarno-szary kapelusz. Na nos wsunęłam czarne okulary od D&G  i byłam gotowa przyjrzałam się odbiciu w dużym lustrze >> kilk <<...Doskonale. Z szafki nocnej wzięłam kluczyki do Mercedesa i poszłam do wyjścia , ale Taylor w kuchni mnie zaczepiła.
-Ty się nie ubrałaś na wyzywający kolor. Co to za zmiany?
-Jadę do ojca , a on nie toleruje...
-Rozumiem też to mam , ale i tak mam to gdzieś.
-Pewnie świetnie się wczoraj w nocy w rytmach Metaliki świetnie się bawiliście-zaśmiałam się.
-Wiedziałam , że trzeba puścić coś innego , ale on się uparł.
-Nic nie szkodzi , no to hej-i wyszłam z Penthousa i zjechałam windą na sam dół. Rzuciłam kluczyki waletowi i łobuzersko się uśmiechnęłam.  Czekałam w miłym cieniu aż samochód przyjedzie i usłyszałam wtedy znajomy głos. Głos , którego nigdy nie zapomnę. Głos wrednej zdziry...Głos Diany Price , mojego największego wroga , który odbił mi Sebastiana. Chciałam ją zmiażdżyć wzrokiem , ale się nie dało.
-O Emilie Edwards-nienawidzę jak ktoś zwraca się do mnie oficjalnym imieniem.-Cóż cię tutaj sprowadza.
-A pieprz się dziwko-odbąknęłam pełna nienawiści.- Idź do swojej świty...Jak one się nazywają...Łatwe dziwki?
-Ze mną zadzierasz?-rzuciła przez zaciśnięte zęby.
-A żebyś wiedziała- i wtedy walet podjechał , a ja wsiadłam. Chciałam czymś walnąć , ale niestety moje drzwiczki były do góry otwierane i wszystko poszło się myć ( myć a nie ryć xdd tekst celowo tak napisany). Pędziłam przez Colins Ave. I wymijałam samochody z prędkością światła. Gdzieś w kąciku oka zbierały mi się łzy , ale za nic w świecie nie chciałam ich wypuścić. Skręciłam w zjazd, który prowadził pod dom moich rodziców. Po kilku minutach drogi byłam już pod drzwiami domu rodziców >> kilk <<. Nacisnęłam dzwonek i poprawiłam kosmyk który gdzieś się zgubił. Otworzył mi lokaj rodziców, dygnęłam i poszłam do gabinetu ojca. Zapukałam i kiedy usłyszałam „Proszę” weszłam i usidłam na skórzanym fotelu.
-Tak tatusiu?-spojrzałam na ojca.-O co chodziło , że obudziłeś mnie o 9?
-Mam dla ciebie prezent na urodziny...jeden z nich , ale ten wcześniej dostaniesz-uśmiechnął się i wstał. Pójdziesz ze mną pod przystań to zobaczysz .-wstał i wyszedł z gabinetu i skierował się w stronę ogrodu , który leżał nad przystanią, posłusznie udałam się za nim. Ciekawe co to jest może następna motorówka wyścigówka...Przy okazji 3 do kolekcji , ale nie teraz na przystani stał 5 razy większy jacht od „Pięknej Heleny” .
-Boże do dla mnie?-zaczęłam się cieszyć jak dziecko. W sumie to ja jestem dzieckiem,dla moich rodziców.
-Tak , córuś-pogłaskał mnie po głowię...-Widzę , że się cieszysz-wszedł na jacht bez trudu , a ja w platformach o mało się nie pozabijałam. – Jest tu 40 sypialni plus jeszcze kilka dla służby chyba 4. A z resztą sama sprawdź jest jeszcze 12 metrowy basen. Ja muszę iść do gabinetu , bo praca woła. Zostaniesz na obiedzie? Kate przyjdzie ze swoim nowym chłopakiem.
-Nie wiem. Nie mam pojęcia , ale raczej wrócę jeśli się nie obrazisz mam kilka spraw do załatwienia.
-Mam nadzieję , że nie w Bal Harbour Shops.
-Nie ... Musze obgadać sprawy imprezy na jachcie pozapraszać kilka osób no i tym podobne.Pa tato.

     Siedziałam w salonie u Kim i obmyślałam kogo jeszcze zaprosić. Rodzeństwo Simmons zaprosiliśmy.
-A może Lil Twist?-zapytałam przeglądając jego profil na Twitterze.
-No...I jeszcze Taio Cruz... Pitbull?- tak samo jak ja siedziała na kanapie i sprawdzała coś na Twitterze. 
-No niezły pomysł czyli mamy jeszcze kilka sypialni wolnych...
-Alexis Jordan? I może jeszcze zaprosimy La Toye?
-No i jeszcze Ines. A może jeszcze Caitlin Beadles?
-No i reszta zostaje wolna. Spoko.
-Czyli wszystko umówione rejs zaczyna się 14 a kończy 24. No i git ja lecę, już pewnie wszyscy do Biebera przyjechali.
-Kogo masz na myśli?
-Ryana i Chaza?
-Mhm no to leć-przytuliła mnie i wyszłam.

W apartamencie było strasznie głośno. Faceci grali na konsolach , a te 3 plotkowały, no a ja się śliniłam na Biebera, który siedział na kanapie. Podeszła do mnie Pixie, chyba jeszcze się nie łapałam i myliłam Pixie z Tiffany.
-Czemu tak siedzisz bezczynnie?
-Bo lubię.
-Mhm... – i wtedy drzwi się otworzyły


Ogłoszenia Parafialne:
Witam ! ;D Dziękuję, dziękuję, dziękuję za te 7 komentarzy i czy ja mówiłam jak bardzo was kocham ? xd 
Właściwie nic nowego poza tym , że dzisiaj był u mnie w szkole dzień debila xdd i latałam z dziewczynami za Lukim wołając "Emil daj włosa!" a Skarpeta latał w staniku Kary xdd Normalny dzień jak dzień. 
PS: Follonijcie mnie na Twitterze kilk

05 marca 2011

|01|- Stary ona jest jakaś dziwna...

Wsadziłam ostatnią walizkę do Mercedes SLR McLaren >>kilk<<. Szkoda , że nie mogłam wziąć ze sobą Kimmy, ani mojej kotki.
-Trzymaj się siostra!-pomachała mi Kate.- Nie puszczaj się.
-Z Bieberem? Czy z gejami?-zaśmiałam się.-Czy mam w ogólę uważać?
-Tak , o to mi chodzi. No to jedź i się baw-zamknęłam okno i włączyłam kawałek Swedish House Mafia –Miami 2 Ibiza. Otworzyłam dach i zgłośniłam. Wyjechałam z Pine Tree Blvd., i ruszyłam przez Colisns Ave. Podjechałam pod wieżowiec , w którym znajduję się Penthous Biebera. Wysiadłam z samochodu i rzuciłam kluczki waletowi i puściłam oczko. Przeszłam przez pozłacane drzwi obrotowe i podeszłam do kontuaru , przy którym stała starsza babka i podałam jej karteczkę od Scotta.
-Ty ta druga? –sama sobie odpowiedziała.- Boddy  zaprowadź ją do Penthous’a na najwyższym piętrze. –lokaj bez słowa wsiadł ze mną do windy i nacisnął numer piętra i przekręcił jakiś kluczyk , po chwili byliśmy już w apartamencie Biebera.
-Panna Emily Rosalie Edwards-przedstawił mnie , jakbym sama nie mogła.
-Hej Mily!-wydarła się blondynka.-Wreszcie jesteś!
-Mhm...-bąknęłam-„Myślę , więc jestem”
-Może się przedstawimy?-zapiszczała jak zabawka szczeniaka Katherine.
-Mnie nie trzeba przedstawiać-bąknął Zjeber.
-Ja jestem Christian-odparł leń rozłożony na sofie grając na PSP.-A ty jak się domyślam Emanuela?
-Emily-poprawiłam go. Kurde jak on mnie mógł pomylić z Emanuelą?! Już go nie lubię.-Będziemy tak przez miesiąc leżeć i przewracać się z boku na bok? Przy moim ADHD jest to niemożliwe , więc wolę pojechać do domu.
-Też mam ADHD-bąknął podróba Zjeba.-A jakoś leże i gram.
-Najwidoczniej się wyleczyłeś , albo mieli złe podejrzenia-odparłam sarkastycznie.
-Stary ona jest jakaś dziwna... –zaczął dzieciak.
-Co masz na myśli?
-Nie piszczy na nasz widok ani się nie podnieca tylko nas wyśmiewa.Pewnie Anty...-ostatnie zdanie wyszeptał. Wtedy wszedł lokaj z moimi walizkami.
-To są pani walizki?-syknęłam.- Przyniosłem je z panny Mercedesa. Gdzie postawić?
-Tam gdzie chcesz. Brakuje jeszcze jednego kufra i walizki.
-Za raz po nie pójdę nie zabiorę dwóch kufrów i trzech walizek na raz. –skinął i wyszedł.
-Gdzie mogę wrzucić swoje ciuchy?
-Wybierz sobie jakiś pokój-rzucił Bieber.
Wzięłam jedną walizkę i popatrzyłam z pogardą na facetów.
-I co nikt mi nie pomoże?
-Niee-równocześnie pokiwali przecząco głową i jęknęli. – Boddy się tym zajmie. Połóż na łóżku torebkę i znajdź ten cholerny pokój.
-Odechciało mi się po kurwię się z wami.
-Nie kłóćcie się! Zagrajmy w butelka-piszczała aż prawie szyby by pękły.
-Może być-usiedliśmy jak przedszkolaki w pedalskim kółeczku i zakręciłam butelką wypadło na Plastika. Kurwa... Cmoknęliśmy się , apotem wytarłam jej różowy błyszczyk z moich ust. Potem Ona wylosowała Podróbę, Podróba mnie, Ja Biebera , Bieber Nieorginalne dziecko, dziecko z pseudo ADHD znowu Taylor , Tay gwiazdunie, No i Gwiazdunia mnie i gra się skończyła.
-Teraz cisza, bo oglądam wywiad ze mną-uspokoił mnie i neona w wojnie na słowa.
-A co mnie to kurwa obchodzi?!-próbowałam wyrwać mojego iPoda młodszemu bachorowi.
-To , że ja tam jestem i muszę to obejrzeć!
-Hę?
-Zamknij się debilko.
-DO mnie się tak zwracasz, wypchaj się pedale i Taylor nie uspokajaj mnie! –weszłam w pierwsze lepsze drzwi i nimi trzasnęłam. Usiadłam na łóżku i odczytałam SMS’a od siostry : „Em wracaj!!! Zakochałam się i nie wiem co robić? LPomóż! Błagam!”. Moje palce same wybierały litery na klawiaturze BlackBerry. Odpisałam jej : Zamienisz się ze mną? Bo tu jest beznadziejnie. ;/ Ty się ciesz , że się zakochałaś ; )) „ Wyszłam z łazienki i weszłam do pierwszego lepszego pokoju i rzuciłam torbę na łóżku.  Teraz pójdę po bagaże , bo państwo „śliczni jesteśmy” nie pomogą. Najpierw zawiozłam 2 walizki a potem następną, wróciłam po jeden kufer. Został tylko jeden, który przypominał szafę jak postawi się go w pionie. Nie mogłam go podnieść , więc przepchnęłam go po podłodze. Z kufra wyjęłam 8 poduszek : dwie w kształcie Gloomy Bear’a, sowy, czerwonego psa, pączka, tosta , pandy,uśmiechu i czaszki z filmu Tima Burtona. Wzięłam jeszcze 9 pluszaków : Pepe Pana dziobaka, pandę, domo kuna i jeszcze inne , bez których nie mogę zasnąć. Wzięłam szarą bokserkę i szorty z czerwoną kokardką >>kilk<
-Czego?!-wrzasnęłam
-Może mnie wpuścisz?-zachrypiał Bieber
-Zastanówmy się...Nie.
-Dlaczego?
-Zastanów się...
-Ale chcę ci coś powiedzieć!
-A tak nie możesz?
-Nie...Proszę otwórz-moje palce same przekręciły gałkę.-No dzięki.
-Czego?!

       Ogłoszenia Parafialne:               

Po pierwsze dziękuję za te 3 komentarze i tu chciałabym żeby było tyle samo. 
Po drugie jeszcze raz dziękuję ;* 
Po trzecie uwielbiam was ;**
No i ogłoszenia parafialne. Pisanie mi przychodzi z łatwością , ale szlaban , bo Leń Emilka nie
chce nadrabiać i jest chora , ale nikt tego nie rozumie. Dodałam wczoraj kilku bohaterów po północy bo jeszcze się nie przestawiłam na czas Polski. Jak widać już opowiadanie nie przypomina 1 wersji. Akcja będzie w następnych rozdziałach , bo na razie ona musi się do Zjeba przekonać. ( w 1 wersji już pierwszego dnia się miziali) teraz będzie później , bo mam fajne okoliczności. 
Chciałabym pododawać wasze blogi do zakładki "Wasze blogi" i ten kto chce niech zgłasza się na GG ( jest w zakładce "Jestem tu") 
No i ostatnie czekam na waszą opinię w komentarzach. 

24 lipca 2010

Rozdział 4



Oczami Emily
Chris był taki opiekuńczy. Nie pozwolił mi nawet samej wstać tylko musiał mi pomóc.Tylko gdzie jest Justin? Kto wygrał? Czy były poważne  obrażenia? Chciałam zobaczyć co się stało. Czemu Chris mnie  stamtąd zabrał? Wstydziłam się zapytać. Im dłużej tu siedziałam coraz więcej pytań cisnęło mi się do głowy.  I nikt nie chciał mi na nie od powiedzieć.  Jeśli Justinowi coś się stanie...ja sobie nie wybaczę. Jednak wcielę mój plan w życie. Nie dam rady dalej tak żyć.  
-Chris...mógłbyś mnie puścić do Katy? Chciałabym z nią pogadać...
-Dobra...,ale co cię teraz napadło?
-No nic chciałabym z nią pogadać jak siostra z siostrą.-z łatwością przychodziło mi oszustwo
-Twoje BMW stoi przed domem-powiedział przytulając mnie.
Pobiegłam do samochodu kiedy wsiadłam  dodałam gazu . Pędziłam przez autostradę i szukałam jakiegoś zjazdu. Wreszcie znalazłam . Zostawiłam światła awaryjne. Wypadałoby  zostawić list pożegnalny.  Wygrzebałam długopis z torebki i wyrwałam kartkę z notesu.  „ Bardzo przepraszam za to co robię. Ten świat jest okrutny i nie mogę dłużej tu wytrzymać. JB kocham cię i kochać cię będę na zawsze. Nie będzie mnie tu , ale i tak będę cię kochać. Emily”
Na kartce zostały ślady po łzach kluczyki zostawiłam pod wycieraczką. Szłam wolnym krokiem przez bagna.  Buty grzęzły w błocie. Mogłam skoczyć z okna. Byłaby to krótka i bezbolesna śmierć. No, ale jestem tutaj. Poczułam ukłucie w sercu. Bezwładnie opadłam do wody...
Oczami Chrisa
Wiedziałem , że coś kręci. Nigdy nie ufaj kobietom, szczególnie tych , które są w depresji.  Jechałem za Em.  Co  jej chodzi po głowie? Tą drogą nie dojedzie do Down Town tylko do Key West. Ledwo wyhamowałem. Nie mogłem przecież jechać za Emily. Zauważyłaby  , że ją śledzę. Zatrzymałem się 100 metrów za jej samochodem.  Trzasnęła drzwiami i poszła na bagna.  Zadzwonię do Szarej.
-Halo?
-Tu Chris. Przyjedź na autostradę , która prowadzi do Key West.  Chyba wiesz gdzie wjeżdża się na 1?
-Wiem, już jadę.
Podszedłem do samochodu . Przez szybę zobaczyłem białą kartkę. Na szczęście zostawiła otwarte drzwi. Słowa , które napisała były co prawda do JB , ale ja czułem , że to do mnie. Zamknąłem drzwi od samochodu i pobiegłem w bagna. Buty grzęzły w błocie. Muszę ją uratować.  Leżała w wodzie. Woda dziwnie falowała 100 metrów dalej. Chciała żeby pożarły ją aligatory. Muszę szybko ją zanieść do samochodu. Wziąłem ją na ręce. Dziś drugi raz mi się to zdarza. Miała taką smutną twarz . Posadziłem ją na tylnych siedzeniach mojego BMW. Przykryłem ją kocem choć na Florydzie rzadko się przydawał. Włączyłem także ogrzewanie. Nie mogłem wytrzymać w tym ukropie. Wsiadłem z samochodu i ujrzałem samochód Karoliny. JB nie wiedział o jej prawdziwej naturze. Przy nim zawsze była miła i słodziutka. 
-Mogłabyś zaholować samochód Em?-zapytałem uśmiechając się
-Jeśli chcesz...-wiedziałem , że to nie jest dla niej przyjemna czynność.
Pomogłem jej podpiąć samochód. Kiedy skończyliśmy powiedziałem jej , że zabieram Emily do hotelu a nie do  domu.  Szara pierwsza odjechała. Pochyliłem się nad Emily i delikatnie ją pocałowałem. Nic się nie stało nawet nie drgnęła. Usiadłem i jeszcze poczekałem 5 minut a potem odjechałem.
Oczami Karoliny
Dlaczego mi zawsze po wieża się brudną robotę?  Chris jest moim przyjacielem. Może sprawić żeby Emily odkochała się. A zakochała się w nim. Co to za kartka? Podniosłam kawałek zgniecionego papieru. Ta głupia gąska chciała się zabić. Justin nie wie , że Chris ją uratował. Mam świetny pomysł. Dodałam gazu. Po 15 minutach byłam przed willą JB. Te krople do oczu wreszcie się do czegoś przydadzą. Oczy się za czerwienią i za łzawią.  Jeśli się uda też spuchną.  Justin będzie wreszcie będzie mój! Podbiegłam do drzwi z kartką , którą napisała Srily.  Bieber otworzył drzwi. 
-Co się stało , że płaczesz?
-Emily...-wręczyłam kartkę JB
Zaczął płakać. Gorzkie łzy spływały mu po policzkach.
-Przejeżdżałam autostradą i zobaczyłam samochód...Emily-mówiłam przez sztuczne łzy.- Próbowałam ją ratować , ale jej już nie było tylko ogromny aligator... Na siedzeniu w samochodzie znalazłam tą kartkę.
Przytuliłam Justina. Wypłakiwał się w moje ramię.  Nareszcie będzie mój. Tylko trzeba powiedzieć Chrisowi żeby nie pokazywał się z Nią. Nie wiem czy to będzie takie proste jak się wydaję. Raczej nie będzie proste.  Jeśli się kogoś kocha zrobi się wszystko żeby ta osoba miała lepiej.  Ją da się łatwo przekonać. Już Chris coś znajdzie.  Justin nadal płakał. Zachowywał się jak dziecko. Mówi się trudno nie żyje. Nie zwrócisz jej życia.

Oczami Emily
Gdzie ja jestem? Na pewno nie są to bagna. Może to niebo , ale skąd tam telewizor i... Chris?!
-Jak ja tu się znalazłam?
-Uratowałem cię z paszczy aligatora.
-Śledziłeś mnie?-zrobiłam minę obrażonej księżniczki
-Maiłem dać ci zginąć?
-Tak...Chciałam zginąć a ty mi to utrudniłeś.
-Człowiek zakochany robi głupie rzeczy.-miałam wrarzenie , że mówił to do  siebie
-Długo jeszcze będziemy tu siedzieć?
-Justin nie chce cię znać, więc musimy wynająć coś lub zostać w hotelu.
Nie podobało mi się , że mówił w 1 osobie liczby mnogiej. Może się przesłyszałam.  Gdyby mnie nie kochał nie uratowałby mnie. Może jest lepszą partią na chłopaka niż Justin? Trzeba spróbować jeśli Justin nie chce mnie znać . Można było to przewidzieć. Ten związek nie maił przyszłości.
-Chris...
-Tak-odwrócił się do mnie
-Czy ty mnie kochasz?-zapytałam nieśmiało
-Jak wariat-zaśmiał się
-Udowodnij mi to-powiedziałam nieśmiało się uśmiechając
-Proszę bardzo...
Nasze usta powoli zbliżały się do siebie. Ten pocałunek był wyjątkowy. Najlepszy z pocałunków , które czuły moje usta. Teraz miałam pewność , że mnie kocha. Nikt mi go już nie zabierze. Pojadę za nim na koniec świata. Zrobię dla niego wszystko.
***
Miałam jutro dodać , ale dodałam dzisiaj , ale za to jutro nie będzie następny w poniedziałek albo króciutki w niedzielę.  Zdecydujcie same. Swoją opinię zostawcie w komentarzu.  Większość wygra. Rozdział nie należy do najdłuższych , ale tak samo nie należy do najkrótszych. Pozdrowionka  :**