26 lipca 2010

Rozdział 5


Oczami Emily
Siedzieliśmy obok siebie. Ja i Chris. Byliśmy jednością. On był taki...nie da się tego opisać.  Jest 100 razy lepszy od JB.  Ciepły, miły, opiekuńczy i najważniejsze jest to , że mnie kocha.  Mam nadzieję , że niedługo mi się oświadczy.  Nie wzdychaj tylko działaj.
- Przejdziemy się gdzieś?-zapytałam
-Jak chcesz. A gdzie chciałabyś się wybrać?
-Przejdźmy się po plaży-powiedziałam robiąc słodkie oczka.- Przecież to tylko przejść przez promenadę.
-Dobrze, dobrze...
Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Wczoraj Chris przywiózł mi ciuchy , które miałam u Drew.  Przebrałam się w niebiesko-fioletowe bikini i zwiewną sukienkę w odcieniu lawendy.  Na nogi wsunęłam japonki.
-Gotowa!- wrzasnęłam
-Ja też!
Pocałował mnie czule i wyszliśmy z naszego wspólnego mieszkanka.
-Kto ostatni przy windzie ten zgniłe jajo!-bawiliśmy się jak małe dzieci
Chris był zgniłym jajem.
-Całus dla zgniłego jajeczka-powiedziałam całując go namiętnie
Usłyszałam dzwonek oznaczający przyjazd windy. Pospiesznie weszłam do windy.  Jak byłam mała zawsze się ich bałam.  Mogą spaść, albo się zaciąć.  Chris złapał mnie za rękę. Wiedziałam , że to on. Pospiesznie wyszłam z windy ciągnąc za sobą Christiana. Wyrównał mi kroku.  Niby przejście przez promenadę to 2 minuty, ale jak się zatrzymuje na lody i ogląda po drodze sklepiki z biżuterią a potem się targuje. Przejście 50 metrów zajęło nam półgodziny. Nie był to stracony czas tylko cudowne chwile. Wybrałam miejsce blisko wody. Rozłożyłam ręcznik i zdjęłam z siebie sukienkę. Chciałam usiąść i się po opalać , ale mój luby miał inny pomysł. Wziął mnie na ręce i wrzucił do wody.  No i zaczęło się chlapanie.  Byliśmy małymi dziećmi w ciele dużych dzieci. Brakowało tylko pistoletów na wodę.  Jak znając życie Chris je zdobędzie za autograf. No i się nie myliłam. Podszedł do mnie z bronią na wodę. Strzeliłam mu w twarz słoną wodą a on mi się tym samym odpłacił.  Następna bitwa. Tym razem wygrałam ja. Byłam w strzelaniu mistrzynią. Chris położył się na ręczniku obok mnie.
-Jakie piękne jest życie...-powiedział wzdychając-I po co ty chciałaś się zabić? Tylko proszę szczerą odpowiedź.
-Sama nie wiem. Kobieta w depresji jest zdolna do wszystkiego.
Przytuliłam czule Chrisa i pocałowałam go.
Oczami Chrisa
Była taka słodka. Korciło mnie żeby teraz się jej ośwadczyć. Czy to wypada ja nawet nie znam jej rodziców a ona moich? Zorganizuje romantyczną kolację... Nie dam rady.
-Emily...
-Tak?
Ukląkłem i wyjąłem z kieszeni pudełeczko z pierścionkiem. Leżał tam kilka miesięcy.
-Czy ze chciałabyś zostać moją żoną?
-Chris...Czy to nie za wcześnie?-mówiła mając łzy w oczach-  Bardzo cię kocham...Mocniej niż Justina,ale nie znam cię zbyt dobrze.
-Poczekam...-powiedziałem paląc buraka i powstrzymując łzy
-Zrobiłabym dla ciebie wszystko. Tylko daj mi kilka dni. Muszę się jeszcze pozbierać do kupy. A jak już skończę, powiem to „Tak”.
-Dobrze, poczekam...
Przytuliła mnie czule jak zawsze i pocałowała namiętnie. Była aniołem. Zgubionym aniołem, który nie wie , że nim jest. „Kocham cię”to za mało co do niej czuję. Trzeba się będzie zapytać JB jak by to sformułować. On jest dobry w te klocki.  Trzeba coś wykąbinować.
Oczami Karoliny
-Justin daj spokój-powiedziałam dobijając go-Jej już tu nie ma. Jeszcze to do ciebie nie doszło?
-Wiesz co Sara. Nie jeszcze nie doszło. Daj mi spokój-mówił Sara jak był na mnie wkurzony.
Przytuliłam go czule. Wiedziałam , że będzie mój i tylko mój. Chris wmówił tej Emily , że JB nie chce jej znać. A ona głupia mu uwierzyła.
-Wszystko będzie dobrze...-pocieszałam go
 -Nic nie będzie takie same jak było. Jej już tu nie ma. Nic mi nie pozostaje jak zrobić to samo co ona. Kiedyś przyrzekłem sobie , że jeśli znowu będzie chciała odejść. Pójdę za nią.
-Chyba nie chcesz się zabić?-powiedziałam ze łzami w oczach
-A co mi pozostało? Sława i pieniądze?
-A ja to duch?
Uśmiechnął się nieśmiało. Widać było , że go to rozbawiło.  Chciałam go pocałować , ale w ostatnim momencie odwrócił głowę. Wiem , że tego chciał, ale wstydził się do tego przyznać.  Kochał mnie , ale tego nie okazywał.



Oczami Emily
Czemu nie powiedziałam tego cholernego „Tak”. No tak jestem dziwna. Teraz Chris od kilku dni ze mną nie rozmawia.  Może już jestem gotowa, ale nadal nie jestem pewna.  Muszę powiedzieć , że jestem gotowa ,bo znowu popadnę w depresję.
-Chris...Jestem już gotowa.Tak!
Rzuciłam się mu w ramiona. Złapał mnie bez trudu.  Pocałował mnie czule. Nie będę żałować swojej decyzji. 
-Z tej okazji zapraszam cię na kolację-szepnął mi do ucha.
-Dziękuję! Już idę się przebrać. O której mamy wyjść?
-Jest teraz 15 a my mamy tam być na 18. Masz 2 godziny.
Pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam szukać swojej lokówki. Mam cię! Z szafy wyjęłam romantyczną sukienkę w moim ulubionym kolorze. Na nogi założyłam szpilki. Nie lubię butów na obcasie , ale taka okazja nie zdarza się często. Kiedy byłam już ubrana zaczęłam nawijać pasma włosów na lokówkę. Użyłam tylko tuszu do rzęs i delikatnego pudru na policzki. Włosy puściłam luźno.  Do torebki wrzuciłam portfel, komórkę i błyszczyk. Wyszłam z łazienki. Mój luby już na mnie czekał.  Był ubrany w garniak. Najwyraźniej ta restauracja to nie bar albo pub.
-Pięknie wyglądasz.
-Pierwszy raz widzę cię w garniaku-powiedziałam uśmiechając się.
- U mnie to rzadkość.
*
Mieliśmy stolik na balkonie. Widok na ocean. Nie wiedziałam , że w Miami Beach jest taka restauracja. Tu na South Beach są same kluby nocne. Takich restauracji jest więcej na North Beach.  Kelner do nas podszedł i poprosił o zamówienie. Ja wybrałam spagetti po bolońsku a Chris owoce morza.  Rozmawialiśmy o swoim dzieciństwie. Ja wiedziałam część rzeczy o Chrisie , ale on prawie nic nie wiedział o mnie. Opowiadałam o sobie, o Katy, o moich rodzicach i moim domie rodzinnym , który mieścił się a przy Harding Ave i rogu 75th. Kiedy skończyliśmy opowiadać  okazało się , że jest już za pięć pierwsza. Wróciliśmy do domu. Byłam tak zmęczona , że poszłam spać w sukience.
**
Nie mam za dużo czasu więc rozdział był później. Całymi daniami nie siedzę przed komputerem. Też mam  wakacje. Przez mojego kumpla nie napiszę następnych rozdziałów ,bo idziemy całą paczką nad jezioro. Nie wiem kiedy będzie następny. nie mam weny. Słiit romanse to nie moja specjalność. Może cie pisać na GG jak macie jakieś pytania. Jeśli mam nie przeszkadzać to ,albo gadam z Karoliną albo piszę. 
Buziaki :*
<33

2 komentarze:

Cleay pisze...

Świetny rozdział! Czekam na następny

djdomka1 pisze...

Fajny rozdział tylko szkoda mi Justina że go tak okłamali ;D