27 sierpnia 2010

Rozdział 24 - jeszcze raz dodany

Rozdział z dedykacją dla Szarej :*
4 lata później
Tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam żyć. Co prawda wychowuję bachora Biebera, ale jest w porządku. Jestem sama I jest mi z tym dobrze... On nawet nie wie , że ma ze mną dziecko. Nagrałam własną płytę w języku hiszpańskim i zaśpiewałam jedną piosenkę z Nelly Furtado. Moje życie różni się od tamtego feralnego roku w którym wzięłam ślub z Bieberem. W urzędzie zmieniłam imię i nazwisko żeby nikt mnie nie rozpoznawał na La Mala Rodriguez. Tylko przyjaciele i rodzina wie o tym. Dzisiaj obiecałam mojej kochanej córeczce , że znajdę dla niej czas i pójdziemy do parku na plac zabaw.
-Jenny gotowa?-zapytałam wchodząc do pokoju mojej małej księżniczki
-Jeszcze momencik mamusiu...-są plusy bycia mamą. Uwielbiałam jak nazywała mnie mamusią albo mami.
-Ja będę czekać na dole-przekazałam Jenifer.
Nie wiadomo dlaczego nazwałam ją Jenifer Caroline Rodriguez. Moja prababcia miała na imię Caroline i ta suka... Zapomnij o niej ona i on już dla ciebie nie istnieją.
-Maminko ja gotowa...Idziemy-jak ona już wyraźnie mówiła jak na 3 latkę.
Pobiegłyśmy za ręce do samochodu. W drodze do parku cały czas się śmiałyśmy i śpiewałyśmy moje piosenki. Po 30 minutowej drodze byliśmy na miejscu. Po drodze kupiliśmy lody czekoladowe.
-Mamusiu możemy pójść na huśtawki?
-Biegnij ja cię potem dogonię-powiedziałam patrząc jak biegnie w stronę placu zabaw.
Podeszło do mnie kilku kubańskich fanów. Zasłonili mi widok na mój skarb. Usłyszałam jakiś krzyk dziecka pobiegłam w stronę placu zabaw. Nie miałam już takiej dobrej kondycji jak sprzed 4 laty. Ledwo dobiegłam do placu zabaw.
-Janny! Jenny?!-wołałam jak głupia. Nagle płacz ucichł.
Gdzie ona jest? Poszłam w stronę huśtawki.
Oczami Justina( kilka minut wcześniej)
Nie wiem po co przyszedłem do parku. Po prostu mnie tknęło. Udałem się w stronę placu zabaw żeby popatrzeć na szczęśliwe minki bawiących się dzieci. Usiadłem na ławce i przypatrywałem się małej słodkiej dziewczynce. Kogoś mi przypominała tylko kogo? Dziewczynka się przewróciła i zaczęła płakać. Podbiegłem do niej i ją pocieszyłem.
-Nic ci się nie stało? Gdzie jest twoja mama albo tata...?-zapytałem przytulając małą.
-Mamaa...jest tiam...a tatusia nie mam-mówiła przez łzy. Dotknęła swoją pulchną rączką mojego policzka.
Nad nami pojawiła się wysoka kobieta, nie wiedziałem jej rysów zbyt dobrze , bo stała pod słońce.
-Od czep się od mojego dziecka!-odepchnęła mnie i przytuliła skądś znaną dziewczynkę.
Dopiero teraz ujrzałem twarz matki. Była to ona. Poszukiwałem ją od 4 lat , ale bez skutku. Moja Emily...
Oczami Emily
Jak on śmie się tutaj pokazywać? Jest pedofilem , że obserwuje niewinne dzieci?!
-Mamusia jest przy tobie...Nic już ci się nie stanie...-szeptałam do ucha Jenny.
Wzięłam ją na ręce a ona objęła mnie swoimi rączkami moją szyję.
-Kim jest ten pan?-wyszeptała pytanie mi do ucha.
-Nie ważne...
-Ile ona ma?
-3 lata.I nazywa się Jenifer Caroline Rodriguez.
-Czy to nie nasze...
-Tak twoje-powiedziałam udając się do wyjścia z parku.
-Czemu nic nie mówiłaś...
-Nie będę niszczyła ci kariery i związku z tą...tą...Karoliną-ostatnie słowo ledwo przeszło mi przez gardło.
-Ja z nią nie jestem w związku...Nawet nie mam z nią kontaktu... Widzimy się tylko na galach...-wsadziłam małą do fotelika w samochodzie.
Chciałam wsiąść do samochodu , ale on złapał mnie za nadgarstek.
-Nie dotykaj mnie tymi brudnymi łapskami!-wydarłam się
-Porozmawiaj ze mną...Proszę...-gapił się na mnie czekoladowymi oczami.
-Na mnie to już nie działa-wsiadłam do samochodu i wcisnęłam gaz.
Pędziłam przez miasto ponad 200 km/h i cały czas prędkość się zwiększała. Miałam łzy w oczach. Nie zwracałam uwagi czy jest czerwone czy zielone aż w pewnym momencie...
Oczami Justina
Jak mogłem coś takiego zrobić Emily... Jak mogłem... Kompletny debil. Waliłem głową w drzwi samochodu. Usłyszałem jakiś huk i pisk opon. Wsiadłem i udałem się w kierunku skąd słyszałem wybuch. Zrobił się straszny korek więc wysiadłem z samochodu i pobiegłem na miejsce wypadku. Ujrzałem rozbity samochód. Musiał ktoś pędzić żeby tak się rozwalić. W środku było kilka osób. Zadzwoniłem na 112. Pobiegłem 100 metrów dalej i ujrzałem zakrwawione ciała Emily i Jenny. Chciałem rozwalić drzwi i je stamtąd wyciągnąć. Jakiś facet mnie powstrzymywał , ale ja musiałem je uratować. Niestety byłem zbyt słaby żeby wywarzyć drzwi. Łzy spływały mi po policzkach nadal siłowałem się z drzwiami auta. Nadal to nic nie dawało. Jkiś wielki murzyn mi pomógł i drzwiczki wreszcie się otworzyły. Wyjąłem zakrwawione ciało Em zza kierownicy a ogromny mulat zajął się tylnymi drzwiami gdzie siedziała małą Jenifer. Była jeszcze żywa. Gorzkie łzy spływały po jej policzkach.
-Ty żyjesz-!wziąłem ją na ręce i przytuliłem
Podbiegł do mnie facet.
-Jestem lekarzem... Są tu jakieś ranne osoby?
Wskazałem na zakrwawione ciało Mily. Kręcił się przy niej a ja się na niego gapiłem jak jakiś debil. Dopiero teraz dotarło pogotowie. Wzięli małą i Em do karetki.
-Pan z rodzinny?-zapytał ratownik
-Tak-odpowiedziałem bez zastanowienia. Wsiadłem do ambulansu i pojechaliśmy do szpitala.
***
Dodałam ponownie 24 ,bo już kilka osób się do mnie zgłosiło , że się nie wyświetla. Tam jest 14 komci to tu musicie zrobić jeszcze 8.
Jest 24 gdyby doliczyć komcie jeszcze pod bohaterami to wyszło by te 20 komci ^^
Pewnie się zastanawiacie się czemu dodałam te buttony... jest taki konkurs na oficjalnej stronie serii z fajową nagrodą i ciężko się było mi oprzeć... Napisałam już następny więc wszystko zależy od was ma tu być 22 komentarze inaczej nici z następnego...
Buuzia <33

14 komentarzy:

Rosalie_989 pisze...

Niech ona bd z JB :D

Elizia ;** pisze...

Smutny początek :( ale potem może być już tylko lepiej :D

czekoladaaaa pisze...

Super! Niech JB siedzi przez cały pobyt w szpitalu z małą i Em, a później niech sobie wszystako wyjaśnią!

Adzia pisze...

Świetny :)

Sweet0Monisia pisze...

fajny i smutny

Anonimowy pisze...

super - smutno !!.
ale Emi raczej umrzeć nie może !
bo co to za opowiadanie bez niej..

kiki pisze...

Swietny rozdzialik
Czekam na nn
Całuski ;*

Anonimowy pisze...

Super!!!!

Anonimowy pisze...

OooOm,, ciekawie się robi !

Tysia_18_ pisze...

Ej dziewczyny nie mowcie jej z kim Emily ma byc;/
Przeboski rozdzial ;**

Jessica :** pisze...

Mi tam mogą mówić... Zawsze jakaś propozycja :D
Jeszcze was trochę po nakręcam :D Dzisiaj rozdział^^

Anonimowy pisze...

a kiedy następny ??! ...
Bo komentarzy za dużo !! a rozdziałku nie widoooć !!
heho xDD

Anonimowy pisze...

Niech ona wróci do J.B :(
Taki smutny ten roździał :(

Anonimowy pisze...

Niech Justin opiekuje się dzieckiem ;D