25 sierpnia 2010

Rozdział 24


Rozdział z dedykacją dla Szarej <33 
4 lata później
Tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam żyć. Co prawda wychowuję bachora  Biebera, ale jest w porządku. Jestem sama I jest mi z tym dobrze... On nawet nie wie , że ma ze mną dziecko. Nagrałam własną płytę w języku hiszpańskim i zaśpiewałam jedną piosenkę z Nelly Furtado. Moje życie różni się od tamtego feralnego roku w którym wzięłam ślub z Bieberem. W urzędzie zmieniłam imię i nazwisko żeby nikt mnie nie rozpoznawał na La Mala Rodriguez. Tylko przyjaciele i rodzina wie o tym. Dzisiaj obiecałam mojej  kochanej córeczce , że znajdę dla niej czas i pójdziemy do parku na plac zabaw.
-Jenny gotowa?-zapytałam wchodząc do pokoju mojej małej księżniczki
-Jeszcze momencik mamusiu...-są plusy bycia mamą. Uwielbiałam jak nazywała mnie mamusią albo mami.
-Ja będę czekać na dole-przekazałam Jenifer.
Nie wiadomo dlaczego nazwałam ją Jenifer Caroline Rodriguez. Moja prababcia miała na imię  Caroline i ta suka... Zapomnij o niej ona i on już dla ciebie nie istnieją.
-Maminko ja gotowa...Idziemy-jak ona już wyraźnie mówiła jak na 3 latkę.
Pobiegłyśmy za ręce do samochodu. W drodze do parku cały czas się śmiałyśmy i śpiewałyśmy moje piosenki. Po 30 minutowej drodze byliśmy na miejscu. Po drodze kupiliśmy lody czekoladowe.
-Mamusiu możemy pójść na huśtawki?
-Biegnij ja cię potem dogonię-powiedziałam patrząc jak biegnie w stronę placu zabaw.
Podeszło do mnie kilku kubańskich fanów. Zasłonili mi widok na mój skarb. Usłyszałam jakiś krzyk dziecka pobiegłam w stronę placu zabaw. Nie miałam już takiej dobrej kondycji jak sprzed 4 laty. Ledwo dobiegłam do placu zabaw.
-Janny! Jenny?!-wołałam jak głupia. Nagle płacz ucichł.
Gdzie ona jest? Poszłam w stronę huśtawki.
Oczami Justina( kilka minut wcześniej)
Nie wiem po co przyszedłem do parku. Po prostu mnie tknęło. Udałem się w stronę placu zabaw żeby popatrzeć na szczęśliwe minki bawiących się dzieci.  Usiadłem na ławce i przypatrywałem się małej słodkiej dziewczynce. Kogoś mi przypominała tylko kogo? Dziewczynka się przewróciła i zaczęła płakać. Podbiegłem do niej i ją pocieszyłem.
-Nic ci się nie stało? Gdzie jest twoja mama albo tata...?-zapytałem przytulając  małą.
-Mamaa...jest tiam...a tatusia nie  mam-mówiła przez łzy. Dotknęła swoją pulchną rączką mojego policzka.
Nad nami pojawiła się wysoka kobieta, nie wiedziałem jej rysów zbyt dobrze , bo stała pod słońce.
-Od czep się od mojego dziecka!-odepchnęła mnie i przytuliła skądś znaną dziewczynkę.
Dopiero teraz ujrzałem twarz matki. Była to ona. Poszukiwałem ją od 4 lat , ale bez skutku.  Moja Emily...
Oczami Emily
Jak on śmie się tutaj pokazywać? Jest pedofilem , że obserwuje niewinne dzieci?!
-Mamusia jest przy tobie...Nic już ci się nie stanie...-szeptałam do ucha Jenny.
Wzięłam ją na ręce a ona objęła mnie swoimi rączkami moją  szyję.
-Kim jest ten pan?-wyszeptała pytanie mi do ucha.
-Nie ważne...
-Ile ona ma?
-3 lata.I nazywa się Jenifer Caroline Rodriguez.
-Czy to nie nasze...
-Tak twoje-powiedziałam udając  się do wyjścia z parku.
-Czemu nic nie mówiłaś...
-Nie będę niszczyła ci kariery i związku z tą...tą...Karoliną-ostatnie słowo ledwo przeszło mi przez gardło.
-Ja z nią nie jestem w związku...Nawet nie mam z nią kontaktu... Widzimy się tylko na galach...-wsadziłam małą do fotelika w samochodzie.
Chciałam wsiąść do samochodu , ale on złapał mnie za nadgarstek.
-Nie dotykaj mnie tymi brudnymi łapskami!-wydarłam się
-Porozmawiaj ze mną...Proszę...-gapił się na mnie czekoladowymi oczami.
-Na mnie to już nie działa-wsiadłam do samochodu i wcisnęłam gaz.
Pędziłam przez miasto ponad 200 km/h i cały czas prędkość się zwiększała. Miałam łzy w oczach. Nie zwracałam uwagi czy jest czerwone czy zielone aż w pewnym momencie...
Oczami Justina
Jak mogłem coś takiego zrobić Emily... Jak mogłem... Kompletny debil. Waliłem głową w drzwi samochodu.   Usłyszałem jakiś huk i pisk opon. Wsiadłem i udałem się w kierunku skąd słyszałem wybuch. Zrobił się straszny korek więc wysiadłem z samochodu i pobiegłem na miejsce wypadku. Ujrzałem rozbity samochód. Musiał ktoś pędzić żeby tak się rozwalić. W środku było kilka osób. Zadzwoniłem na 112. Pobiegłem 100 metrów dalej i ujrzałem zakrwawione ciała Emily i Jenny. Chciałem rozwalić drzwi i je stamtąd wyciągnąć. Jakiś facet mnie powstrzymywał , ale ja musiałem je uratować. Niestety byłem zbyt słaby żeby wywarzyć drzwi.  Łzy spływały mi po policzkach nadal siłowałem się z drzwiami auta. Nadal to nic nie dawało. Jkiś wielki murzyn mi pomógł i drzwiczki wreszcie się otworzyły. Wyjąłem zakrwawione ciało Em zza kierownicy a ogromny mulat zajął się tylnymi drzwiami gdzie siedziała małą Jenifer. Była jeszcze żywa. Gorzkie łzy spływały po jej policzkach.
-Ty żyjesz-!wziąłem ją na ręce i przytuliłem  
Podbiegł do mnie facet.
-Jestem lekarzem... Są tu jakieś ranne osoby?
Wskazałem na zakrwawione ciało Mily. Kręcił się przy niej a ja się na niego gapiłem jak jakiś debil. Dopiero teraz dotarło pogotowie. Wzięli małą i Em do karetki.
-Pan z rodzinny?-zapytał ratownik
-Tak-odpowiedziałem bez zastanowienia. Wsiadłem do ambulansu i pojechaliśmy do szpitala. 
***
Jest 24 gdyby doliczyć komcie jeszcze pod bohaterami to wyszło by te 20 komci ^^
Pewnie się zastanawiacie się  czemu dodałam te buttony... jest taki konkurs na oficjalnej stronie serii z fajową nagrodą i ciężko się było mi oprzeć... Napisałam już następny więc wszystko zależy od was ma tu być 22 komentarze inaczej nici z następnego...
Buuzia <33

18 komentarzy:

liszkiewicz pisze...

fajny, zapraszam do mnie, niedawno zaczęłam pisać - justin-it-my-love.blogspot.com :))

Anonimowy pisze...

ten blog robi sie glupi :/

Anonimowy pisze...

popieram komentarz wyzej

Jessica :** pisze...

Nie mieliście odwagi się podpisać? =.=
Pierwsze szczere opinie... Każdy ma swoje zdanie i gust...Trudno się mówi, ale nie mieć odwagi napisać kim się jest to jest szczyt chamstwa :/

kaka582 pisze...

Słodka ta dziewczynka ;))

K@rcia pisze...

Ale zajebiste!
Ja chcę takich troszkę więcej;p
Podobało mi sie to jak to wszystko napisałaś i ten dreszczyk emocji. Mogłaś opisać zmiany w wyglądzie Justina bo na 100% się zmienił, lecz i tak jest bosko! Czekam na kolejny :D:D

A tak na marginesie zapraszam na: www.mylive-mystory.blogspot.com

Adzia pisze...

Ciekawy :)

BachorVogue pisze...

Wg. mnie jeden z najlepszych rozdziałów na tym blogu. Wreszcie trochę akcji. Przy okazji zapraszam na mojego bloga zjebier-story.blogspot.com

Anonimowy pisze...

fajny

Magda~K pisze...

woow!
alee zajebiste :d hehhee
nastepny chcemm!! :)) :*

Ashia434 pisze...

Super ;D

Anonimowy pisze...

fajny :) dziewczynka najlepsza :D

Anonimowy pisze...

O jezuuu.. co za chamy ku*** !!
Może i jestem anonimem ale przynajmniej się podpisze a po za tym ten blog ''nie robi się głupi'' tylko jeszcze fajniejszy ale wy wolicie pewnie czytać o pocałunkach itd ? co ?!

Miss_Miley444

... pisze...

Podoba mi się ten blog, i czekam na NN ;*

A oto mój blog [dopiero zaczęłam pisać]: http://my-life-my-story-my-love.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

wow ! wciągnęło mnie bardzo !!!!

Anonimowy pisze...

Hej ;**
Bardzo smutnooo jest w tym
rozdziale ...xDD
i Like It !!

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z powyższym komentarzem .
Lubię twoją opowieść opublikuj ją !

Anonimowy pisze...

Cześć wszystkim na tej stronie!
Bardzo miło was tu spotkać!
Postaram się udzielać :)
Na razie!
---
[url=http://akcesoria.do.pedicure.makijaz123.com/13/]akcesoria do pedicure[/url]